grzesiu STADRYNIAK
Polak z rocznika, którego lepiej nie wspominać przy wietrze powyżej 25 kn (bo zaczyna mówić, że „to jeszcze nie dmucha”). Przeciętna postać środowiska żeglarsko-tawernianego, tylko z tą różnicą, że zamiast opowiadać historie o rejsach – on je naprawdę robi.
Od ponad 20 lat psuje ludziom życie, zabierając ich na morze tak skutecznie, że potem wracają… i przywożą znajomych. Prowadzi rejsy rodzinne, rekreacyjne, stażowe, szkoleniowe, firmowe i „dla paczki przyjaciół, która twierdzi, że umie, a potem pyta gdzie jest hamulec od żagli”.
W Grecji podejrzanie szybko przechodzi na tryb „lokals”. Mówi po grecku, przez co porty i tawerny czasem myślą, że to swój i zanim ktoś zauważy, że jest z Polski, wszyscy już jedzą jak u rodziny. Z tego powodu mapy i przewodniki traktuje jako sugestię, a nie wyrocznię i zwykle ląduje w miejscach, których „nie ma w internecie” (albo są, tylko nikt nie umie tam trafić).
Styl prowadzenia rejsu: spokój, porządek, bezpieczeństwo i zero napinki na bohaterstwo. Dużo praktyki na żywo: manewry, żagle, nawigacja i „jak działa jacht, żeby działał dalej”.
Żegluje od lat 90. po Bałtyku, Morzu Północnym i Norweskim, Tyrreńskim, Śródziemnym, Jońskim, Egejskim, Adriatyku oraz Atlantyku, a sztormy i białe szkwały przekuł w bardzo przyziemną umiejętność: podejmowanie dobrych decyzji, zanim zrobi się ciekawie.
dla przestrogi ma papiery:
- patent żeglarski KAPITAN JACHTOWY PZŻ nr 3122
- patent żeglarski KAPITAN MOTOROWODNY PZŻ 2689
języki: polski (bo musi), angielski (bo wypada), grecki (bo działa). Czasem wszystkie naraz – zwykle w tawernie.
generalnie… polecamy – Sebastian może potwierdzić albo zaprzeczyć bo widział i pływał